Google
ATLAS KONCERTOWY
:: Chorzów
:: Gdynia
:: Gdańsk
:: Katowice
:: Kraków
:: Opole
:: Łódź
:: Poznań
:: Sopot
:: Warszawa
:: Wrocław
:: Zabrze
:: Zduńska Wola
NEWSLETTER


WSPÓŁPRACA

Auto Komis Zduńska Wola
Auto Komis Zduńska Wola
Auto Komis Zduńska Wola
Michał Zuszek / Festrock.pl / Dodano: 27-02-2008
Aptekarz z duszą punkowca

Zespół Zmaza przygotowuje się do wydania nowej płyty. Zwiastujący ją utwór „Cyfry” możecie już dziś usłyszeć w portalu festrock.pl

Piotr Gmur, lider zespołu
Zmaza
Fot. M. Zuszek

Zmaza to trio z Trzcianki. Swój styl określają jako „psycho punk”. Szersza publiczność miała okazję o nich usłyszeć na Festiwalu Jarocin w 2006, gdzie zostali laureatami nagrody jury, w składzie, którego był między innymi Ryszard „Tymon”Tymański. W nagrodę otrzymali możliwość zrealizowania następcy debiutanckiego albumu „Owszem”.

Festrock.pl: Czym będzie różnić się nowy album od debiutu?

Piotr Gmur, lider Zmazy: - Nowa płyta będzie momentami mocna, momentami melodyjna, czasem psychopatyczna, smutna by po chwili być wesołą, ponieważ płytą będą szargać różne emocje. Wszystko brzmieć będzie jak zespół Zmaza, bo uważam, że nasz styl stał się bardziej czytelny. Na nowej płycie nie znajdziemy już utworów takich jak „Jah" czy „Bond", którym muzycznie było daleko od punk rocka. W poszczególnych utworach będą nawiązania do różnych odmian punka, bądź szeroko pojętego rocka. Znajdzie się również cover zespołu Dead Kennedys „Holiday In Cambodia" z moim tekstem „Wakacje w Iraku" i jedna z naszych starszych kompozycji zatytułowana „Ludzie". Reszta to zupełnie nowe utwory, które w znacznej ilości graliśmy już na koncertach.

Kiedyś w naszej rozmowie powiedziałeś, że jedyne, do czego mógłbyś przyczepić się przy pierwszej płycie „Owszem" to brak spójności.

- Z perspektywy czasu na płytę „Owszem" patrzę dziś inaczej. Utwory, które złożyły się na tę płytę pochodziły z długiego okresu naszej historii i obrazowały różne emocje i fascynacje. Dlatego faktycznie album ten brzmi niespójnie. Mimo to widzę w „Owszem" drogę, jaką musieliśmy pokonać, żeby jako zespół dojrzeć do tego, aby nagrać taki album, jaki nagraliśmy teraz. Ukazuje on rejony muzyczne, które możemy penetrować, by nie do końca zamknąć za sobą jakieś drzwi.

Możliwość nagrania nowej płyty był nagrodą za zwycięstwo w Jarocinie 2006. Czy jesteś zadowolony z wyniku końcowego zrealizowanego w łódzkim Toya Studios?

- Wygrana w Jarocinie obejmowała czterdzieści godzin w Studiu Toya. To niestety nie wystarczyłoby porządnie zrealizować nagrania. Za resztę zapłaciliśmy z własnej kieszeni. Wiele zawdzięczamy też osobom, które tam pracują: Maciejowi Mularczykowi, Piotrowi Tyszkiewiczowi czy Adamowi Adamiakowi z zespołu Rezerwat, który pomógł nam zupełnie bezinteresownie. Warunki do nagrań i pracy w tym studio są moim zdaniem na najwyższym poziomie. Nie wiem czy gdyby niewygrany Jarocin to kiedykolwiek trafilibyśmy do takiego studia. Płyta jest obecnie w fazie miksu, i trudno mówić o jej definitywnym zakończeniu. Jednak to, co zrobiliśmy do tej pory zadowala mnie w stu procentach.

Gracie mało koncertów. Głównie na zaproszenie zespołu Farben Lehre. Czym jest to spowodowane?

- Wygrana na dużym polskim festiwalu rockowym nie gwarantuje tego, że od razu spływają z każdej strony propozycje koncertowe. Większość naszych koncertów związana była z grupą Farben Lehre jeszcze przed Festiwalem Jarocin 2006, bo to oni wcześniej docenili naszą muzykę i po prostu chcieli nam pomóc. Oprócz tego po zagraniu kilku wspólnych koncertów wytworzył się między nami przyjacielsko - koleżeński „układ", który trwa do dzisiaj. Ilość wspólnych koncertów jednak zmniejszyła się z kilku przyczyn. Po pierwsze i jak dla mnie najważniejsze to to, że urodził mi się syn. Na miesiąc przed urodzinami i jakiś czas po osobiście zrezygnowałem z koncertów. Po drugie cały czas pracujemy nad nową płytą. Odległość między Łodzią a Trzcianką jest znacząca, dlatego wszystko się opóźnia. Sytuacja zmieni się po wydaniu nowej płyty.

Czego, jako zespół oczekujecie po wydaniu płyty?

- Oczekujemy, że spodoba się naszym słuchaczom, których liczba z dnia na dzień rośnie. Liczę, że zagramy więcej koncertów, i że pojawi się więcej propozycji z zewnątrz.

W jaki sposób będziecie ją promować?

- Już niedługo opublikujemy utwór „Cyfry" za pośrednictwem Internetu, który będzie zwiastunem płyty. Nie będzie to wersja płytowa po masteringu, jednak będzie obrazować to, czego można się po nas spodziewać. Dalsza promocja będzie zależała od wydawcy i od tego, jakie ma możliwości. My sami na pewno zrealizujemy teledysk. No i oczywiście festrock.pl będzie uważnie śledzić co się dzieje z naszą płytą i informować o niej internautów.

Piotr Gmur - punkowiec aptekarz czy aptekarz punkowiec?

- Jak zestawimy ze sobą pojęcia aptekarz i punkowiec obok siebie niezależnie od tego w jakiej kolejności, to odpowiemy sobie - Niemożliwe! A jednak. Bycie punkowcem bardzo utrudniło mi skończenie studiów na A.M w Poznaniu. Moim zdaniem przyczyniło się to do tego, że musiałem opuścić tę uczelnię. W większości skostniali wykładowcy nie mogli pogodzić się z wizerunkiem buntownika, który chce zostać aptekarzem. Nie można przecież zmusić chaosu do całkowitego podporządkowania się regułom, którymi obdarowany jest zawód aptekarza. Na pierwszym roku usłyszałem taki oto komentarz od prodziekana wychodząc z gitarą z zajęć: „Panie Gmur ja panu to muzykowanie z głowy wybiję!" - brzmi nieprawdopodobnie, ale tak było naprawdę. Kiedy przeniosłem się do Gdańska zostawiłem za sobą cały ten smród i wtopiłem się w otoczenie starając się być szarym studentem. Z drugiej też strony studiowanie w Gdańsku okazało się wielką przyjemnością i nie sprawiało mi większych kłopotów. Zostałem aptekarzem, bo widziałem w tym jedyną realną szansę, na to by mieć godziwą pracę. Zacząłem studia w okresie, kiedy w Polsce panowało wielkie bezrobocie. Nie było szansy na legalną pracę za granicą. Poza tym moi rodzice otworzyli prywatną aptekę i to przeważyło. A punkowcem w duszy byłem zawsze. Dzięki pracy w aptece kupiłem sprzęt muzyczny, samochód, którym jeździmy na koncerty, sfinansowałem dużą część naszej pierwszej i drugiej płyty i dzięki niej mogłem stworzyć miejsce, w którym gramy próby. Sądzę, że bez tego bylibyśmy, co najmniej parę lat do tyłu i ciągle od kogoś uzależnieni. Dlatego na scenie jestem punkowcem aptekarzem a w pracy aptekarzem punkowcem i całkiem nieźle to ze sobą funkcjonuje.


PATRONAT



Kontakt / Redakcja / Reklama / Webmaster (C) 2007-2008 Fest Rock - Oficjalny serwis internetowy Strona przystosowana do oglądania w rozdzielczości 1024 x 768