Google
ATLAS KONCERTOWY
:: Chorzów
:: Gdynia
:: Gdańsk
:: Katowice
:: Kraków
:: Opole
:: Łódź
:: Poznań
:: Sopot
:: Warszawa
:: Wrocław
:: Zabrze
:: Zduńska Wola
NEWSLETTER


WSPÓŁPRACA

Auto Komis Zduńska Wola
Auto Komis Zduńska Wola
Auto Komis Zduńska Wola
Leniwiec „Reklamy na niebie”

Jednego Leniwcowi nie można zarzucić - potrafią grać melodyjnego punka, co potwierdzają na nowej płycie „Reklamy na niebie”. Jednak trochę gorzej ma to się w przypadku strony technicznej i zawartości tekstowej

Piosenki tego jeleniogórskiego zespołu zawsze traktowałem z wielkim przymrużeniem oka i w formie zabawowej. Nigdy nie uznałem i w przypadku nowej płyty nie uznam za minimalnie wybitne. Już pierwszy utwór - singiel „Piekło Niebo” mi to ułatwił. Banalne, jakby na siłę składane do rymu wersy, bez sensu ubrany w słowa tekst najzwyczajniej irytuje.

Tematy, które Leniwiec podejmuje w tekstach są z kolei ciekawe - szybka droga do wielkiej kariery i szybsze zachłyśnięcie się nią, problemy emigracji. Jednak trzeba umieć sprawnie ubrać to w słowa. A najbardziej nie boję się powiedzieć, że autor tekstów Zbyszek Muczyński tego nie potrafi. Podobnie jest ze śpiewem.

Niepotrzebnie śpiewa siłowo. Jeżeli tym samym chciał urozmaicić swój wokal to niestety nie wyszło. Kwestie wokalne z kolei nie są problemem dla akordeonisty zespołu, który w refrenach utworów „Szlaban graniczny” czy „Byłem biznesmenem” śpiewa naprawdę przyjemnie dla ucha. Przede wszystkim czysto.

Niewątpliwie mocnym punktem tego albumu jest sama muzyka. Tutaj Leniwiec naprawdę dał z siebie dużo. Przez niewiele ponad 50 minut nie ma praktycznie odpoczynku. Gitary, perkusja i akordeon tną tu z nadmierną prędkością, bez chwili wytchnienia. Do tego w niektórych piosenkach dochodzą skrzypce, co daje ciekawy i rzadko spotykany w muzyce punkowej efekt. Zresztą perkusja i akordeon to zdecydowanie najmocniejsze punkty płyty.

Szkoda z kolei, że efekt psuje strona techniczna albumu. W tym przypadku żal mi zespołu, że ich praca w znaczącym stopniu została zniszczona przez osobę odpowiadającą za realizację płyty, która zapomniała, że punk to nie tylko głośna muzyka, zagłuszająca wokal. Ten wokal wypadałoby, żeby był słyszalny. Jakkolwiek by nie raził.

Odczuwam też wrażenie, jakby Leniwiec nagrał tą płytę na szybko. Nie podoba mi się jako słuchaczowi, że jak na pięcioletnią przerwę, która upłynęła od wydania poprzedniego albumu (nie licząc splitu z czeską Houbą) na „Reklamach” znalazło się zaledwie 9 premierowych utworów. Reszta to znane już utwory nagrane w nowych aranżacjach („Piosenka o miłości”, „Reggae dla Pana Prezydenta”) oraz zamieszczone w formie bonusów stare wersje „Już pozostanie tak”, „Pieśń o bohaterze” i cover Dezertera, „Jeśli chcesz zmienić świat”. Traktuje to jako zapchanie luki i brak pomysłu na kolejne utwory.

Mimo to jest lepiej niż na poprzedniej płycie. Przede wszystkim „Reklamy na niebie” to muzyczna bomba, która w pełni wybucha na koncertach i jej oddźwięk trafia w odbiorców, którzy od muzyki wymagają ognistego poweru, nie zagłębiając się szczególnie w zawartość tekstową. Dla mnie jest ważne połączenie tych dwóch trybików. Muszę jednak przyznać, że tej płyty posłuchałem wiele razy i pomijając rażący wokal oraz kwestię techniczną piosenek z płyty słuchało mi się bardzo miło. Ludzie lubią niedoskonałość. W moim przypadku sprawdziło się po raz kolejny.

Michał Zuszek

PATRONAT



Kontakt / Redakcja / Reklama / Webmaster (C) 2007-2008 Fest Rock - Oficjalny serwis internetowy Strona przystosowana do oglądania w rozdzielczości 1024 x 768