|
|
| Strachy Na Lachy „Autor” |
|
Trwa moda na interpretacje piosenek największego muzycznego barda Solidarności, Jacka Kaczmarskiego. Po Habakuku, który zaoferował reggaowe wersje jego utworów przyszedł czas na Strachy Na Lachy. Oba zespoły poległy w starciu z poezją Kaczmarskiego.
|
 |
Słuchając „Autora” mam wrażenie jakby Grabaż przechodził największe katorgi w swoim życiu. On po prostu nie czuje tego repertuaru. Męczy się przy jego wykonywaniu, przy interpretacji tych arcytrudnych tekstów. Zresztą nie dziwi mnie to, bo jak sam przyznaje w wywiadach dokonania Kaczmarskiego były dla niego przed podjęciem nagrania tego projektu, przeciwległym muzycznym biegunem. I to niestety słychać w strachowym wykonaniu. Denerwująca jest maniera wokalna z jaką wykonywana jest znacząca część piosenek znajdujących się na „Autorze”. Pod względem muzycznym jest to najcięższa do strawienia rzecz. Nie spodziewałem się piosenek w stylistyce „Dzień dobry, kocham Cię”, ale to co zaoferowały Strachy Na Lachy dla mnie jest nie do przyjęcia.
Grabaż wiele ryzykuje. Zawiesza działalność Pidżamy Porno, publiczność po zapoznaniu się z tym materiałem może tego nie zaakceptować, ponieważ nie jest to repertuar, który trafi w gust każdego. Ludzie chodzą na koncerty dobrze się bawić, a nie stać w skupieniu przez godzinę w miejscu.
Jedyną rzeczą za którą można pochwalić to wydawnictwo, a w zasadzie jego autora to dodany do płyty drugi, czysty krążek. Świetny zabieg marketingowy wynikający z odmowy opublikowania dwóch utworów (paradoksalnie najlepszych na płycie) przez Przemysława Gintrowskiego, które pierwotnie miały znaleźć się na albumie.
Dzięki opublikowaniu piosenek w internecie, można mieć „Autora” w początkowej wersji.
Czekam z niecierpliwością na piosenki z tekstami własnymi Grabaża, choć nie nastąpi to szybko, ponieważ kolejnym wydawnictwem Strachów będą „Zakazane piosenki„ - utwory mało znanych zespołów grających na festiwalach w Jarocinie. Może tym Grabaż jako muzyk odbuduje się w moich oczach.
Michał Zuszek
|
|
|