Google
ATLAS KONCERTOWY
:: Chorzów
:: Gdynia
:: Gdańsk
:: Katowice
:: Kraków
:: Opole
:: Łódź
:: Poznań
:: Sopot
:: Warszawa
:: Wrocław
:: Zabrze
:: Zduńska Wola
NEWSLETTER


WSPÓŁPRACA

Auto Komis Zduńska Wola
Auto Komis Zduńska Wola
Auto Komis Zduńska Wola
Happysad „Nieprzygoda”

Na debiutanckim krążku „Wszystko jedno” zarzucano im nieudolne naśladowanie Pidżamy Porno. Na kolejnym zatytułowanym „Podróże z i pod prąd” konsekwentnie realizowali swoje założenia i nie poddawali się opiniom malkontentów. Paradoksalnie oba albumy zostały przyjęte z entuzjazmem zarówno przez krytyków muzycznych i słuchaczy. Była to zdecydowanie świeżość na rodzimym, wtórnym rynku muzycznym. W międzyczasie zagrali przy wypełnionych po brzegi klubach i na imprezach plenerowych niezliczoną ilość koncertów w całym kraju. Na początku września powrócili z nowym wydawnictwem „Nieprzygoda”.

Bardzo obawiałem się tego albumu przez to, że muzycy wielokrotnie zapowiadali, że będzie zdecydowanie inny od poprzedników. Z bardzo smutnymi melodiami, nie optymistycznymi tekstami. Z drugiej strony, jako miłośnik dokonań tego zespołu ciekawy byłem twórczej „reinkarnacji” happysad. Z niecierpliwością oczekiwałem na 1 września, kiedy to płyta miała oficjalną premierę.

Pierwsza rzecz, na którą warto zwrócić uwagę na „Nieprzygodzie” to brzmienie na europejskim poziomie, za które odpowiada ceniony producent, Leszek Kamiński. Widać i słychać również to, że zespół w ostatnim czasie poczynił duże postępy w graniu, w jej technice. Pod tym względem płyta jest perełką dopracowaną w każdym szczególe. Już to sprawia, że obok trzeciego dzieła happysad nie można przejść obojętnie.

Album otwiera singlowy kawałek „Milowy las” z głośnymi gitarami na początku, które następnie przechodzą w łagodniejsze tony, by potem uderzyć ponownie. Do tego całość opatrzona fajną solówką i tekstem dotyczącym niespełnionej miłości. Tematu, który wokalista i autor teksów, Kuba Kawalec porusza często. Utwór jest jednym z najlepszych, jakie zespół popełnił.

Kolejny utwór - legenda, który niewiele osób słyszało wcześniej, jednak dużo o nim się mówiło to „Styrana”. Zdecydowanie mój faworyt. Przyjemny rytm, mocny tekst. Całość dopieszczona trąbką Janusza Zdunka z Kultu.

Pierwszą trójkę płyty zamyka „Damy radę”. Piosenka idealna na koncerty. Szybka, melodyjna i przebojowa. Opowiadająca o tym, że w życiu trzeba wybrać między pasją do muzyki a miłością do ukochanej osoby. Mimo to trzeba się poświęcić, mając świadomość, że „będą lata tłuste i gorące, ale też nieklejące się wcale. Poprzecinane deszczem, pozalepiane żalem”.

Następnie na „Nieprzygodzie” wkrada się zapowiadany smutek, melancholia w utworze „Długa droga w dół”. Chyba najlepszy tekst autorstwa Kawalca w całej dyskografii zespołu. Nic dodać, nic ująć. Tego po prostu trzeba posłuchać. Dawno nie słyszałem tak szczerego, bez żadnego banału, dającego do myślenia tekstu o miłości.

„Jałowiec” to utrzymana w klimatach reggae wizja sielankowego świata, gdzie „upadły wszystkie rządy, wyginęły niemrawe koalicje”, „stoi twardo na nogach kulawy dotąd system edukacji”. Podsumowaniem jest fraza końcowa: „jaki piękny świat wokół nas”. Naiwne, ale należy mieć nadzieję.

Pozostałe utwory to naprawdę smutne melodie, pesymistyczne, momentami wręcz dołujące. Jednak tak bliskie młodemu człowiekowi, że można się z nimi na swój sposób utożsamiać. Przykład to utwór „Tak się boję”, gdzie podmiot liryczny boi się samotności, obawia się przyszłości. Żyje w ciągłej niepewności o lepsze jutro. Podobnie rzecz ma się z „Ludzie chcą usłyszeć wieści złe”. Przebojowe „Powroty𔄭 - utwór bardzo na czasie, dotyczący aktualnego problemu jakim jest emigracja młodych ludzi za granicę. Każda piosenka ma w sobie spory potencjał. Obrazuje to, że muzycy happysad mają pomysł na swoją twórczość. To co różni nowe piosenki od tych z poprzednich płyt to ich rozbudowanie. Nie jest już schematycznie, na zasadzie zwrotka - refren - zwrotka - refren. W każdym kawałku występuje różnorodność, solówki, przejścia z wolniejszych rytmów na szybsze i odwrotnie. Tą płytą happysad pokazał chyba wszystkim przeciwnikom oraz tym, którzy klasyfikowali ich jako zespół punkowo - rockowy jak bardzo się mylili, choć zawsze podkreślali, że są jak najdalej od punk - rocka.

„Nieprzygoda” to album dojrzały, przemyślany, stojący na równym, wysokim poziomie. Wyznaczający nową jakość zespołu, który śmiało można powiedzieć stał się niemal w pełni profesjonalny.

Mimo to chciałbym usłyszeć na kolejnych wydawnictwach klimaty ich debiutu.

Michał Zuszek

PATRONAT



Kontakt / Redakcja / Reklama / Webmaster (C) 2007-2008 Fest Rock - Oficjalny serwis internetowy Strona przystosowana do oglądania w rozdzielczości 1024 x 768