Google
ATLAS KONCERTOWY
:: Chorzów
:: Gdynia
:: Gdańsk
:: Katowice
:: Kraków
:: Opole
:: Łódź
:: Poznań
:: Sopot
:: Warszawa
:: Wrocław
:: Zabrze
:: Zduńska Wola
NEWSLETTER


WSPÓŁPRACA

Auto Komis Zduńska Wola
Auto Komis Zduńska Wola
Auto Komis Zduńska Wola
Uczciwi buntownicy

Jeden z najciekawszych i najbardziej intrygujących zespołów w Polsce, który śmiało może konkurować z zagranicznymi artystami. Pięć lat temu po wydaniu debiutanckiego albumu okrzyknięto ich „nadwornymi buntownikami rocka”. Dziś mają na koncie trzy płyty. O buncie zawartym w tekstach opowiada Krzysztof Ostrowski, wokalista i współautor tekstów łódzkiego zespołu Cool Kids Of Death.

Wasza twórczość przywołuje sztandarowe hasła zbuntowanej młodzieży lat 80. Czy jest w tym jakaś analogia?

- Wtedy to była walka przeciwko systemowi. Po 1989 roku niby wszystko się zmieniło. Ale ta wolność jest iluzoryczna. Wolność gwarantuje jakieś możliwości wyboru. Jednak kiedy ich nie ma, nie jest do niczego potrzebna. Ludzie żyją ze świadomością, że jest źle, ale mogłoby być gorzej. A politycy, którzy decydują o naszym życiu, nie są jednostkami mogącymi w jakikolwiek sposób nas reprezentować. Są w tym kraju ludzie, od których zależy naprawdę dużo. My nie podzielamy ani ich emocji, ani światopoglądu. Z drugiej strony mamy alternatywę buntu społecznego pod tytułem Andrzej Lepper z którym też nic nas nie łączy. Jak można się czuć w takim świecie? Koszmarnie.

A w jaki sposób wasza twórczość jest przyjmowana w Niemczech i Japonii, gdzie dostępne są płyty CKOD?

- Jeżeli chodzi o Niemcy to mogę mówić jedynie o koncertach, ponieważ płyta nie sprzedała się tam w ogromnej ilości. Natomiast koncerty były dla nas dużym zaskoczeniem, głównie ze względu na bardzo dobre przyjęcie przez tamtejszą publiczność. Japonia to bardzo duże zaskoczenie, jeżeli chodzi o sprzedaż płyty. Cały nakład rozszedł się w trzy miesiące, teledyski były emitowane w MTV. Wytwórnia Vinyl Junkie, która wypuściła album na tamtejszy rynek bardzo dobrze wywiązała się ze strony promocyjnej.

Na debiutanckiej płycie wymierzaliście butelki z benzyną i kamienie w dziennikarzy, menedżerów, prezenterów MTV. Ale nadal nagrywacie dla dużego koncernu fonograficznego. To pozwala być zespołem niezależnym czy może nie uważacie się za taki?

- Jesteśmy zespołem grającym muzykę pop, który ma absolutnie wolna rękę w kwestiach artystycznych. Niektórym osobom trudno w to uwierzyć, ale tak jest naprawdę. Dlatego nie wiem czy jesteśmy zespołem zależnym czy też nie. Na pewno jesteśmy uczciwi w tym, co robimy i w stu procentach odpowiadamy za to, co prezentujemy.

Nie traci na tym prawdziwość zespołu CKOD pod względem twórczości?

- Podpisanie kontraktu było dla nas jedyną możliwością dotarcia do słuchaczy. Nie graliśmy wówczas koncertów, mieliśmy zarejestrowane domowym sposobem kilka piosenek. To, że ktoś się nami zainteresował było dla nas kosmosem i szansą, której nie mogliśmy odrzucić.

W jednym z wywiadów powiedziałeś: "Buntowaliśmy się na pierwszej płycie. Na drugiej zbuntowaliśmy się przeciwko pierwszej". Przeciwko czemu buntujecie się na płycie „2006”?

- Nawet nie wiem.

Czy mimo wszystko odczuwacie na sobie nadal przypiętą przez media etykietę "nadwornych buntowników rocka"?

- Ciągnie się to za nami nieustannie, a objawia się między innymi tego typu pytaniami.

Z wykształcenia jesteś projektantem mody i rysownikiem komiksów. W związku z tym, skąd wzięła się chęć bycia również muzykiem?

- Masz rację, projektantem mody jestem z wykształcenia, ale rysownikiem komiksów z zawodu i zamiłowania. Ciężko powiedzieć przy moich umiejętnościach, że jestem muzykiem. Jednak chęć posiadania zespołu zawsze była bardzo duża.

Dostrzegasz jakieś podobieństwa tych form sztuki, kultury?

Wszystkie te formy składają się na kulturę popularną. Nie wiem czy komiks w jakiś sposób wpływa na muzykę. Na pewno nie w Polsce. Za granicą zdarzają się takie przypadki. O wiele częściej działa to w drugą stronę. Każdy rysownik, którego znam, jest fanem jakiejś muzyki i przemyca jej trochę w swoich pracach.

Poprzez którą z tych form wyrażasz siebie najbardziej?

- Nie wiem, przez którą formę działalności bardziej się wyrażam. To zależy od tego, nad czym aktualnie pracuję.

W piosence „Uciekaj” śpiewałeś: „Urodziłem się w Łodzi (...), moje miasto to syf. Czasami myślę, że żyję w piekle, czasami myślę, że to zaszczyt”. Czy nadal podtrzymujesz tą tezę? Jaki jest Twój stosunek do Łodzi?

Mój stosunek do Łodzi? Właśnie znalazłem tu mieszkanie.

Rozmawiał Michał Zuszek

Krzysztof Ostrowski - rocznik 1976. Absolwent łódzkiej ASP. Z wykształcenia projektant mody, z zawodu rysownik komiksów i muzyk zespołu Cool Kids Of Death, którego jest wokalistą i współautorem tekstów. Ilustrował pierwsze wydanie debiutanckiej powieści Doroty Masłowskiej „Wojna polsko - ruska pod flagą biało czerwoną”. Laureat Grand Prix na Festiwalu Komiksu w Łodzi za komiks „Pantofel panny Hofmokl” do scenariusza Dennisa Wojdy, który następnie ukazał się nakładem Wydawnictwa Mandragora. Uczestniczył w wielu wystawach w Polsce i za granicą, między innymi we Frankfurcie. Publikował w „„Newsweeku”, „Elle”, „City Magazine”, „Gazecie Wyborczej”, „Ślizgu”, „Arenie komiksu”. Obecnie jego komiksy ukazują się co miesiąc w „Playboyu”, „Filmie”, „Machinie” i „Chichocie”.

PATRONAT



Kontakt / Redakcja / Reklama / Webmaster (C) 2007-2008 Fest Rock - Oficjalny serwis internetowy Strona przystosowana do oglądania w rozdzielczości 1024 x 768