 |
Bramafan Fot. W. Nehyba |
Festrock.pl: Mieliście już okazje uczestniczyć w tego typu imprezach studenckich?
WD: - Tak i miło wspominamy tego typu imprezy, bo kojarzą się one z takim wakacyjnym klimacikiem. Jest ładna pogoda, teraz juz się ściemnia, ale pozostaje ciepło i wygląda na to, że ludzie też czują ten klimat, zapowiada się sympatycznie.
Bramafan oznacza krzyk głodu. Możecie wyjaśnić, jaki jest związek między nazwą zespołu a waszą twórczością?
KN: - Każdy z nas odnajduje w tej nazwie swoją własną filozofię. Historia nazwy jest prosta. Po przeczytaniu książki „Skrzydła Ołtarza" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i najbardziej znanego opowiadania Grudzińskiego, jakim jest niewątpliwie „Wieża”, poruszyły nas perypetie bohatera i jego smutne życie. Zaproponowałem tę nazwę, przeszła i uznaliśmy, że nie będziemy dopasowywać do niej żadnej idei. Moim zdaniem każdy ją powinien sobie dopowiedzieć.
RT: - Wydawało nam się, że ta nazwa fajnie brzmi. Po jakimś czasie stwierdziliśmy, że to chyba było mylne. Jest w ogóle nie zrozumiała dla ludzi, którzy myślą, że jesteśmy Gramofon, Radość w Bramie.
WD: - Albo fanem bramy.
RT: - Żulami jakimiś.
KN: - Siostra mi powiedziała, że to się kojarzy jako brama i wiatraczek.
RT: - Więc to może nie był najlepszy wybór, jeśli chodzi o medialności tej nazwy.
WD: - Ostatecznie się z nią jednak zżyliśmy.
RT: - Będzie cię ktoś męczył aż polubisz. Mimo, że nazwa jest medialnie mało krzykliwa. Z drugiej strony jednak przez to, że jest tak dziwna ludzie ją pamiętają.
Kto tchnął życie w zespół i jak się formowała jego załoga przez te wszystkie lata działalności?
WD: - Po rozpadzie mojej dawnej kapeli, Filipa z Konopii, szukałem muzyków. Najpierw zaproponowałem Dżuliuswi, potem Rafikowi. Jakoś to się zgrało. Na początku graliśmy w trójkę przez kilka miesięcy. Napisaliśmy pierwsze 3 utwory, które pokazały kierunek zespołu a potem długo szukaliśmy bębniarza no i ostatecznie wybór padł na Szymona.
Wiem, że macie już gotowy materiał na płytę. Niestety wydawca jeszcze się nie znalazł. Czy możecie streścić waszym słuchaczom jej zawartość?
WD: - Materiał jest bardzo rockowy jak na płytę zespołu reaggowo-rockowego. Jest to wynik po części na naszych upodobań a po części realizatora Jacka Mylnickiego, który pracuje zazwyczaj przy mocniejszych brzmieniach i nadał utworom charakter z pazurem i w efekcie jesteśmy z niego zadowoleni. Będziemy starali się ja wydać albo we własnym zakresie albo za pomocą wydawcy alternatywnego, niszowego.
Jakie macie plany na przyszłość związane z zespołem?
SO: - Cokolwiek by się nie stało musimy pojawić się w postaci wydanej płyty.
WD: - Z racji sytuacji, w której się teraz znajdujemy związanej z życiem prywatnym każdego z nas, ciężko określić jakieś dalekosiężne plany odnośnie zespołu i na razie skupiamy się, aby wydać materiał w formie płyty.
Rozmawiał Grzegorz Adaszewski
Odpowiadali na pytania: Wawrzyniec „Wawa" Dąbrowski, Krzysztof „Dżulius Niewiński, Rafał „Rafik” Trzciński, Szymon „Sajmon" Obrębowski.
|