Google
ATLAS KONCERTOWY
:: Chorzów
:: Gdynia
:: Gdańsk
:: Katowice
:: Kraków
:: Opole
:: Łódź
:: Poznań
:: Sopot
:: Warszawa
:: Wrocław
:: Zabrze
:: Zduńska Wola
NEWSLETTER


WSPÓŁPRACA

Auto Komis Zduńska Wola
Auto Komis Zduńska Wola
Auto Komis Zduńska Wola
Jamajka, ale w szachownicę

O ukochanej muzyce karaibskich gangsterów i brytyjskich skinheadów opowiadają członkowie TheStylacji, jedynego łódzkiego zespołu ska

The Stylacja podczas koncertu
festrock.pl w Zduńskiej Woli
Fot. D.Licha

Grupa powstała w 2002 r., gra w niej osiem osób. Ubiegły rok był dla TheStylacji przełomowy; zdobyła dwie nagrody na festiwalu Łódźstock, zaczęła dawać koncerty poza rodzinnym miastem, najpierw z bardziej znanymi zespołami, dziś już samodzielnie. Rozbudowany skład sprawia, że muzycy nie mieszczą się na scenie niemal żadnego klubu.

Rozmowa z Asią „Azją" Kamińską i Kubą Michalskim

Jędrzej Słodkowski: Niedawno moje koleżanki redakcyjne zasypały mnie niespodziewanie pytaniami "a co takiego to ska?". Gatunek jest znów na fali?

Kuba Michalski: Tak, zdecydowanie rośnie jego popularność. Nie wiem, jaka w tym nasza zasługa (śmiech). Zapewne na razie - niestety - niewielka. Szokiem było dla mnie, gdy na portalu YouTube znalazłem nagranie łotewskiego zespołu, który był kandydatem na Eurowizję. Grał czyste ska, z tyłu telebimy wyświetlały skaszachownice, symbol symbiozy ras, muzycy byli stylowo ubrani. Ale z drugiej strony, zaletą tej muzyki była jej niszowość.

Dobrym przykładem jest Madness, jeden z najważniejszych zespołów ska, ale znany szerzej tylko za sprawą hitu "Our House", który z jamajską muzyką nie ma nic wspólnego.

KM: No właśnie, ludzie nie wiedzą, że oni zaczynali od ska. Tak samo jest z zespołem No Doubt. A przecież na teledysku do ich najsłynniejszej piosenki "Don't Speak" perkusista gra w koszulce Madness.

Was też pytają, o co chodzi z tym ska?

Asia Kamińska: „Naprawdę, masz zespół? A co gracie?". Kiedy mówię, że ska, słyszę najczęściej "yyy ". Zaczynam tłumaczyć: to jest taki gatunek muzyczny, który…

KM: To bardzo denerwujące, ale przyjęło się tłumaczyć, że jest to po prostu szybko grane reggae. A prawda jest taka, że to reggae wywodzi się ze ska. To też jest muzyka jamajska, ale powstała trochę wcześniej, jeszcze w latach 50. Korzenie czerpie z jazzu, ze swingu, z ludowej muzyki jamajskiej, afrykańskiej i, ogólnie rzecz biorąc, karaibskiej. Po odzyskaniu niepodległości przez Jamajkę, nie działo się na niej najlepiej, wielu Jamajczyków wyjechało pracować do Wielkiej Brytanii.

Obalmy kolejny stereotyp: dzięki czarnoskórym Jamajczykom narodziła się wtedy kultura skinheads.

KM: Najpierw byli jeszcze młodsi, ubierający się w garnitury, zrzeszający się w gangach, jeżdżący na skuterach. Potem młodzież robotnicza zaczęła chodzić na koncerty i imprezy, tam kumała się z czarnymi imigrantami. Powstała subkultura skinheads. Dziś skinhead kojarzy się z neonazistą, co jest kompletną bzdurą. Sam fakt, że pierwsze zespoły ska miały w składzie zarówno białych skinheadów, jak i czarnoskórych imigrantów z Jamajki, obala ten mit. My nie utożsamiamy się z ruchem skinhead czy tak pojętą subkulturą ska. Ale z drugiej strony, od pewnego czasu staramy się na scenie odpowiednio wyglądać. Nawiązujemy ubiorem do symboli ska, zakładamy czarne lub białe koszule i kontrastujące z nimi krawaty.

Skąd pomysł, by grać właśnie ska?

KM: Nie ma w tym żadnej filozofii, nie było tak, że pewnego dnia poczytałem o Jamajce i zapragnąłem grać ska, całą historię poznałem dużo później. Urzekło mnie to, że to muzyka oryginalna, że wykorzystywana jest w niej niesztampowo grająca sekcja dęta. Ska było dla mnie czymś nowym, czego nie można było usłyszeć w radiu. Dopiero potem zacząłem zauważać, że wiele zespołów korzysta ze ska, np. Pudelsi.

Albo Big Cyc. „Makumba" to najsłynniejsza polska piosenka ska.

KM: No tak. Zresztą długi czas myślałem, że "Makumbaska" to jakieś nazwisko. Pociągała mnie w tej muzyce zupełnie inna rytmika, inny sposób gry na gitarze. Wyraz "ska" jest onomatopeją, przypomina dźwięk, jaki wydają krótkie rytmiczne pociągnięcia ręki po strunach. Ska daje taki napływ energii, że nie można przejść obok obojętnie!

AK: Kiedyś śpiewałam w zespole punkrockowym. Poszłam na koncert TheStylacji, bardzo mi się to podobało. Nasze grupy razem grały koncerty, ale gdy od nich odeszła wokalistka, przeszłam do TheStylacji. Ska było bliższe memu sercu, nie odnajduję się w punk rocku.

To prawda, że śpiewasz gospel? Takie doświadczenia przydają się w TheStylacji?

AK: Kiedyś śpiewałam w chórze gospel. Teraz śpiewam także muzykę afrykańską w zespole City Bum Bum. Gospel na pewno jest jakąś inspiracją. Ale zdecydowanie bardziej, jeśli chodzi o barwę głosu niż teksty (śpiew). Ta skoczna muzyka świetnie nadaje się do zabawy na koncertach. Nie mamy poważnych tekstów, wolę śpiewać o czymś lżejszym.

KM: O tym, żeby pójść na piwo, skakać, bawić się.

Nie widziałem zespołu ska z waltornistą w składzie.

KM: W Polsce na waltorniach gra się w Kobietach, Armii i Kulcie. Ale nie są to zespoły ska. Często ludzie przychodzą po koncercie i pytają: "A co to takiego, na czym grałeś?". Róg na pewno dodaje naszej muzyce oryginalności, choć często zastanawiam się, czy brzmieniowo pasuje do tej muzyki. Jak myślę, że nie, zmieniam go na gitarę. Znalazłem jeden zespół, który ma waltornię w składzie. W Singapurze.

Kuba Michalski - założyciel, waltornista i gitarzysta TheStylacji; student pedagogiki - edukacji przez sztukę

Asia „Azja" Kamieńska - wokalistka TheStylacji, studentka historii sztuki

Rozmawiał Jędrzej Słodkowski
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

PATRONAT



Kontakt / Redakcja / Reklama / Webmaster (C) 2007-2008 Fest Rock - Oficjalny serwis internetowy Strona przystosowana do oglądania w rozdzielczości 1024 x 768