|
MACIEK KUROWICKI - rocznik 1970, wokalista i autor tekstów zespołu Hurt, z którym kwietniu ubiegłego roku wydał płytę „Czat”. Z zawodu fotoreporter. Mieszka we Wrocławiu.
Jesteś buntownikiem?
- Czasami bywam. Ale na pewno równie często bywam też konformistą.
Trzy lata temu zbuntowałeś się przeciwko swoim kolegom z zespołu i zawiesiłeś działalność Hurtu. Miałeś dosyć?
- To była bardzo egoistyczna decyzja. Któregoś dnia zapytałem siebie czy mam już dość grania i okazało się, że mam. Na szczęście na krótko i dziś ta decyzja wydaje się dobra, bo bez żadnego ciśnienia, bez fazy „musimy”, mogliśmy zrobić i dopracować nasze nowe piosenki. Jestem bardzo zadowolony z efektu końcowego.
Mówimy o płycie „Czat”, która w ubiegłym roku mocno wypromowała zespół Hurt, ale z tego co wiemy mogła promować już zupełnie nową nazwę zespołu.
- Tak, do realizacji tego pomysłu było już bardzo blisko. Ta płyta jest zupełnie inna od tego co robiliśmy wcześniej, dlatego zależało mi na nowym początku. Zespół miał się nazywać tak jak nasz pierwszy singiel z tej płyty - Załoga G [piosenka przez 2 tygodnie zajmowała pierwsze miejsce na liście radiowej Trójki - przyp. red.]. Jednak z powodów tzw. „polskich”, wydawcy po rozpoznaniu mojego głosu, zgodzili się wydać nam płytę tylko pod nazwą Hurt, bo tylko taka nazwa w przypadku braku sukcesu gwarantuje sprzedaż na poziomie zwrotu kosztów produkcji. Zostaliśmy więc przy Hurcie, ale mam wrażenie, że zespół ma nowe oblicze i energię.
Hurt założyłeś już 14 lat temu, „Czat” to wasza czwarta płyta i tak naprawdę dopiero teraz daliście się poznać szerszej publiczności. Nie żałujesz, że stało się to tak późno?
- Ale czego ma mi być szkoda? Tego, że popularność przyszła w momencie kiedy nagraliśmy dobrą płytę? To przecież fantastyczna historia, o której marzy każdy muzyk. Natomiast wszystko, co nam się wcześniej przydarzyło jest tylko naszą winą i bierzemy za to odpowiedzialność. Przez różne zaniedbania przez wiele lat nie działo się zbyt wiele wokół zespołu Hurt. Teraz nagraliśmy dobrą płytę i efekt jest natychmiastowy, co najlepiej widać po frekwencji na koncertach.
Apropos koncertów i marzeń - w marcu wraz z zespołem happysad odwiedziliście 20 miast w całej Polsce. Wywiady, pełne sale i firmowe koszulki - takie coś śni się młodym muzykom od pierwszej próby.
- My też czekaliśmy na to wiele lat i w końcu się udało. Teraz marzymy, by grać równie dużo. Świetnie, że to tournee trafiło nam się z happysadami. Sami widzicie, że atmosfera między nami nie zawiera najmniejszych elementów wyścigu czy zapasów. Mam nadzieje, ze taki początek naszej znajomości przerodzi się w przyjaźń.
A muzycznie? Za co ich lubisz?
- Kuba pisze zgrabne piosenki. Lubię je za ciepłe miłosne teksty, które fajnie opisują relacje damsko-męskie.
Na tą trasę zaprosiliście kilka mniej znanych zespołów - Koniec Świata, Kawałek Kulki, Radio Bagdad, Muzyka Końca Lata, The Ossia. Który z nich najbardziej przypadł Ci do gustu?
- Fajnie grają chłopaki z Końca Świata, interesującym zespołem jest Kawałek Kulki, ale chyba najbardziej podobało mi się Radio Bagdad.
KUBA KAWALEC - rocznik 1978, wokalista i autor tekstów zespołu happysad, z którym we wrześniu ubiegłego roku wydał płytę „Podróże z i pod prąd”. Z zawodu ekonomista. Mieszka w Warszawie.
Jesteś konformistą?
- Na pewno konformizmu, podobnie jak i malkontenctwa jest we mnie sporo. Duszy punkowca we mnie nie znajdziecie. Jestem bezideowcem pełną parą.
Podobno masz uczulenie na słowo „punk”?
- Szczególnie, jeśli w ten nurt próbuje się na silę wciskać zespół happysad.
Ale my wcale tego robić nie zamierzamy.
- Was znam i wiem, że tak nie myślicie, ale czytacie gazety i wiecie jak jest. A wracając do głównego wątku, to sam bardzo lubiłem i nadal lubię kapele punkrockowe, to był dla mnie żywioł ale przecież to miało sens 20 lat temu, bo punk to w końcu walka przeciw brakowi wolności. Ludzie byli uciemiężeni, nie było wolności słowa, zewsząd barykady, zero perspektyw i przeciwko temu zrodził się punk. A teraz przeciwko czemu mamy się buntować? Że jest słaba polityka mieszkaniowa?
Mieszkaniowy punk! Świetnie wpisuje się aktualny polityczny dyskurs. To mogłoby chwycić!
- Lepiej to zostawmy, bo wam zaraz zamkną gazetę, a nam zakażą śpiewać.
Dobrze, wróćmy więc do buntu. Nie buntujesz się przeciwko waszej gimnazjalnej publice koncertowej, która boi się czy przed wejściem nie będą czasem sprawdzać dowodów?
- Ja nie wiem, kto przychodzi na nasze koncerty, bo światło daje mi tak po oczach, że nie widzę nawet pierwszego rzędu. A tak serio to co ja mogę mieć przeciw? Przecież to są nasi fani. Takiemu zespołowi jak my ciężko jest się przebić do mentalności słuchaczy Pidżamy Porno czy Kultu, bo to są już twardzi zawodnicy po 25 lat, ale jak zaczynali ich słuchać to też mieli po lat 16. Mam nadzieje, że ta „nasza” publiczność za pięć lat też będzie z nami. Wtedy będą mieli po dwadzieścia lat i będą już publicznością dojrzałą. Ale z drugiej strony jak przyjdziecie na nasz koncert w Krakowie, to spotkacie na nim masę studentów.
Jeśli jesteśmy już przy publiczności, to pamiętamy że gdy półtora roku temu rozmawialiśmy po raz pierwszy, na wasz koncert w Łodzi przyszło sto osób. Dziś bez problemu zapełniacie kluby.
- To też źle?
Nie, ale mógłbyś się z tego jakoś wytłumaczyć.
- Wychodzi, że jesteśmy lepsi o 700 osób, ale musicie też wziąć poprawkę, że graliśmy dziś z zespołem Hurt.
Za co ich lubisz?
- Za szczerość i bezpretensjonalność. Pamiętam jak kilka lat temu szedłem z walkmanem ulicą i słuchałem radia, gdzie akurat leciał kawałek „Na skos”. Pobiegłem do Empiku i kupiłem ich dwie pierwsze płyty. Od tamtej pory Hurt istnieje w mojej świadomości jako bardzo ciekawy zespół.
A inne kapele, które wystąpiły gościnnie na waszej trasie [Koniec Świata, Kawałek Kulki, Radio Bagdad, Muzyka Końca Lata, The Ossis - przyp. red.]?
- Koniec Świata jest już dość znany, więc nie będę im kadził. Rozwalił mnie utwór zespołu Kawałek Kulki zatytułowany „Kolegi tata”. Jeśli to się pojawi gdzieś w radiu, to może sporo namieszać. Podoba mi się też Radio Bagdad, kupiłem nawet ich demówkę. Czekam też na płytę Muzyki Końca Lata.
Rozmawiali Bartłomiej Pawlak i Michał Zuszek
|