|
KSU istnieje od 27 lat. Nie żałujesz, że wiele ważnych dla zespołu spraw mogło potoczyć się w lepszy sposób?
- Trochę szkoda tych straconych lat. Zaniedbałem zbyt wiele rzeczy i wszystko, co się nie udało, jest wyłącznie moją winą. Na szczęście teraz zespół ma się całkiem nieźle, w tym roku zagraliśmy już przeszło sto koncertów.
Dlaczego tak często zmieniał się skład KSU?
- Zespół nigdy nie przynosił dochodów, za które można spokojnie żyć. A przecież ludzie zakładają rodziny i muszą je utrzymać. Ja żyję teraz z muzyki, ale jest to kasa z koncertów, których ostatnio gramy naprawdę dużo. Jednak wcześniej tak nie było. Poza tym, nie każdemu odpowiada tryb życia, który wiąże się z ciągłymi wyjazdami i nieprzespanymi nocami.
Jak to jest, że Ty, Muniek Staszczyk (lider T.Love) czy Grabaż (lider Pidżamy Porno) mimo 40 lat na karku, wciąż uchodzicie za głos młodego pokolenia?
- To proste: muzyka, którą gramy, jest szczera i pozostanie nieśmiertelna. Fajnie, że wciąż jest mnóstwo młodych ludzi, którzy chcą jej słuchać. Gdy spotykam chłopaka, który ma 16 lat i słucha Jimi'ego Hendrixa, to wymiękam.
A jednak wielu sceptyków twierdzi, że punk rock fermentuje. Te same riffy, teksty o tym samym. Co powiesz o tych zarzutach?
- W ogóle muzyka punk rockowa jest prosta. Trudno odpowiedzieć mi na to pytanie, bo tak naprawdę nie słucham nowych rzeczy. Robię to świadomie i nie chcę tego zmieniać, bo nagrywając kolejne płyty mógłbym kogoś nieświadomie powielić.
Granie tyle lat tych samych utworów zmienia muzyka z ideami w zawodowca. Czy jeździsz z takim samym entuzjazmem na koncerty, jak choćby 10 lat temu?
- Przyznam, że dopiero teraz poczułem prawdziwego rock and rolla. Granie koncertów odbieram teraz zupełnie inaczej i pewniej czuję się na scenie.
Czujesz się spełniony jako muzyk punkowy?
- Nie da się ukryć, że prowadzę życie punkowca, choć nie uważam się za niego. Żyję po swojemu, a sposób w jaki mnie niektórzy oceniają to ich sprawa. Jednak jako muzyk nie czuję się jeszcze spełniony.
Czy po wydaniu ostatniej płyty „Nasze słowa”, KSU to nadal zespół alternatywny?
- Nie mnie to oceniać. O takich rzeczach powinni decydować nasi słuchacze. Po 27 latach grania wciąż skromnie żyję z muzyki i mam świadomość, że może to potrwać jeszcze rok czy dwa.
Kiedy zatem fani mogą spodziewać się nowego albumu KSU?
- Mam nadzieję, że pod koniec roku uda nam się coś nowego nagrać. Ale nie chcę nic obiecywać, bo przy ostatniej płycie składałem różne deklarację, a wszystko ciągnęło się przez długi czas. A w najbliższym czasie fani mogą oczekiwać wydawnictwa DVD z naszym woodstockowym koncertem.
Rozmawiał Michał Zuszek
SICZKA - naprawdę nazywa się Eugeniusz Olejarczyk i od 27 lat jest liderem KSU, jednego z pierwszych zespołów punk rockowych w Polsce. Dziś ta pochodząca z Ustrzyk Dolnych formacja określana jest mianem zespołu legendy, który ma za sobą wiele wzlotów i upadków. Dopiero od dwóch lat zespół idzie dobrze wyznaczonym torem, grając wreszcie regularne koncerty w całym kraju. Siczka jest jedynym, który gra w zespole do dziś. Na koncertach wciąż prezentuje klasyczny styl muzyka punkowego.
|